Część 1: Rozmowa, która zakończyła mój ślub
Wieczorem przed ślubem odwiedziłem posiadłość mojej przyszłej teściowej na krótką, jak się spodziewałem, wizytę. Vivian Hale powitała mnie szampanem pod ogromnymi kryształowymi żyrandolami, o których z dumą przypominała, że wszyscy goście zostali sprowadzeni z Wenecji. Cały wieczór wydawał się dopracowany i elegancki, dopóki nie zapytała mimochodem, czy podpisałem już poprawioną intercyzę.
„Przeanalizuję ją dziś wieczorem” – odpowiedziałem.
Jej uśmiech zbladł niemal niezauważalnie.
„Ethan powiedział, że już się zgodziłeś”.
„Zgodziłem się to rozważyć”.
Vivian przez chwilę patrzyła mi w oczy, zanim odpowiedziała: „Małżeństwo wymaga zaufania”.
„Papierkowa robota też”.
Rozmowa na tym się zakończyła, ale coś w jej reakcji pozostało ze mną, gdy szedłem w kierunku samochodu. W połowie podjazdu zimny podmuch przypomniał mi, że zapomniałem płaszcza w domu. Odwróciłem się, spodziewając się, że za chwilę go odniosę i wyjdę. Zamiast tego, ten zapomniany płaszcz stał się powodem, dla którego wciąż żyłem.
Drzwi wejściowe nie zamknęły się za mną do końca, więc cicho wszedłem z powrotem do środka, nie zapowiadając się. Zbliżając się do korytarza prowadzącego do biblioteki, usłyszałem głosy dochodzące z gabinetu. Drzwi były lekko uchylone i zanim zdążyłem zdecydować, czy wyjść, czy zapukać, usłyszałem Vivian mówiącą tonem, którego nigdy wcześniej nie słyszałem.
„Jest podejrzliwa”.